I C 522/24 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Rejonowy w Gdyni z 2025-06-03

Sygn. akt I C 522/24

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 3 czerwca 2025 r.

Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny:
Przewodniczący: sędzia Tadeusz Kotuk
Protokolant: st. sekr. sąd. Anna Szymańska

po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 3 czerwca 2025 r. w G. sprawy z powództwa M. S. przeciwko (...) Bank S.A. w W.

o zapłatę

I.  oddala powództwo;

II.  zasądza od powoda M. S. na rzecz pozwanego (...) Bank S.A. w W. kwotę 3.617 zł (trzy tysiące sześćset siedemnaście złotych) wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie za okres od dnia uprawomocnienia się niniejszego wyroku do dnia zapłaty – tytułem zwrotu kosztów procesu.

Sygn. akt C 522/24

UZASADNIENIE

Stan faktyczny

W dniu 23 listopada 2018 r. M. S. (jako konsument) zawarł ze (...) Bank S.A. w W. umowę kredytu konsolidacyjnego. Kredyt został wypłacony w tym samym dniu.

Dowód: umowa z dyspozycją przelewu, k. 18-22

W dniu 30 kwietnia 2024 r. M. S. sporządził i wysłał pozwanemu oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego.

Dowód: oświadczenie, k. 23

Ocena dowodów

Dokumenty prywatne złożone przez strony nie były kwestionowane pod względem autentyczności i wartości dowodowej. Sprawa dotyczy wyłącznie ustaleń faktycznych w zakresie zawartości tekstu pisemnej umowy pożyczki, a więc nie wymaga w ogóle przesłuchiwania konsumenta (nie ma zastosowania art. 385 2 k.c.).

Kwalifikacja prawna

Wypłata kredytu nastąpiła w 2018 r. Konsument złożył oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego ponad pięć lat później. Oświadczenie to jest więc spóźnione (przekroczony ustawowy termin zawity z art. 45 ust. 5 ustawy o kredycie konsumenckim) i nie wywołuje zamierzonych skutków prawnych.

Umowa kredytu konsumenckiego jest umową wzajemną, co oznacza, że – analizując wstępnie – pod pojęciem jej „wykonania” mogą mieścić się wszelkie zobowiązania obu stron. Konstrukcja takich umów zakłada ich trwanie i wykonywanie przez założony czas, rozkłada terminy zobowiązań stron w sposób niesymetryczny (na początku – wypłata kredytu przez kredytodawcę najczę­ściej bliska dacie zawarcia umowy, a później – rozłożone w czasie [częstokroć na wiele lat] wielokrotne, cząstkowe spłacanie zobowiązania przez konsumenta). Efekt wykładni literalnej art. 45 ust. 5 ustawy o kredycie konsumenckim byłby więc trudny do zaakceptowania, gdyż istotny praktycznie początek biegu terminu prawa materialnego powinien być oznaczony przez ustawodawcę w sposób jednoznaczny, a tak nie jest, bo w każdej umowie kredytu konsumenckiego istnieje zazwyczaj co najmniej kilkadziesiąt różnych dat wykonywania cząstko­wych zobowiązań stron. Są też takie zobowiązania stron, które nie mają określonego konkretnego terminu (por. § 9 ust. 2 umowy), choć nie ma wątpliwości, że ich zrealizowanie także jest elementem składającym się na „wykonanie umowy”. Konsument może więc np. poinformować kredytobiorcę o wcześniejszej zmianie swoich danych osobowych (adresowych) już po zakończeniu okresu obowiązywania umowy i twierdzić, że w chwili gdy zgłasza taką informację „wykonuje” umowę i obstaje, że dopiero od tego momentu rozpoczyna się bieg rocznego terminu przewidzianego w art. 45 ust. 5 u.k.k.

Wątpliwości pogłębia to, że w ustępie 5 w/w artykułu jest mowa o „wykonaniu umowy”, a nie o „zakończeniu wykonywania umowy”. Nie użyto też najbardziej precyzyjnego z punktu widzenia sztuki legislacyjnej sformułowania „od daty wykonania wszystkich zobowiązań wynikających z umowy” (por. np. art. 88o ust. 6 Prawa bankowego). Reasumując, ustawa jest tu niejasna i wymaga wykładni odwołującej się do innych metod niż wykładnia literalna (językowa). Można bowiem mówić o „wykonaniu umowy” w wielu znaczeniach: (a) jako stan (ciągłość czasowa) jej realizowania, (b) „wykonaniu” umowy w znaczeniu czasu przeszłego w trybie dokonanym (tj. że strony lub strona „wykonała” umowę w sensie zakończenia jej wykonania, bądź zakończenia wykonania głównego zobowiązania jednej ze stron). Niedostateczność efektu wykładni literalnej polega na tym, że nie da się określić obiektywnie jednego terminu wykonania umowy kredytowej, bo w trakcie jej obowiązywania występują liczne i rozłożone w czasie terminy wykonania wzajemnych zobowiązań (cząstkowych) stron oraz takie zobowiązania stron, które nie są opatrzone terminami, a także obowiązki i uprawnienia stron w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron. Np. konsument nie dokonując terminowych spłat przedłuża czas obowiązywania umowy kredytowej. Gdyby sprawę absolutyzować, to nawet nierozliczenie przez kredytobiorcę na końcu obowiązywania umowy np. 1 zł oznaczałoby, że nie zakończono jeszcze jej wykonywania. Nie jest też tak, że wszystko, co strony obowiązane są czynić w trakcie obowiązywania umowy jest wykonaniem umowy jako całości (lub w istotnej części – z perspektywy każdej ze stron), nie da się bowiem pominąć tego, że istnieją obowiązki o charakterze istotnym (np. w zakresie essentialia negotii) i mniej istotne (rodzaj dopełnienia umowy – końcowe rozliczenie w określonych sytuacjach, obowiązek powiadomienia o zmianie adresu, zmianie oprocentowania itp.).

Nie jest też jasnym jak kwalifikować wykonanie umowy przez konsumenta, jeżeli np. jakiegoś swojego obowiązku (jednego z licznych) nie wykonał, ale inne wykonał (jak oceniać proporcje i ustalić, czy ostatecznie jego zachowanie jest raczej wykonywaniem tej umowy, czy też raczej bardziej niewykonywaniem/naruszaniem i jaki punkt czasowy uznać za moment „wykonania”, a od kiedy następuje „niewykonywanie” lub od kiedy odradza się „wykonywanie” po okresie „niewykonywania”).

Zachodzi więc w danym przypadku sytuacja konfliktu pomiędzy zasadą pewności prawa a zasadą wysokiego poziomu ochrony konsumentów.

Art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim przewiduje uprawnienie przysługujące wyłącznie konsumentowi. Ostrze tzw. sankcji kredytu darmowego skierowane jest przeciwko kredytodawcy, którego nie można z tej właśnie przyczyny pozbawić możliwości pewnej oceny ryzyka finansowego danego kontraktu. Z pewnością nie uzasadnia tego teza o prokonsumenckiej wykładni omawianego przepisu. Wykładnia prokonsumencka może dotyczyć jedynie niejasnych elementów wzorca umownego (art. 385 § 2 zdanie drugie k.c.), a nie ustaw, które w kwestiach konkretnych rozwiązań legislacyjnych nie stanowią zresztą (jak w danym wypadku) implementacji precyzyjnego mechanizmu ochrony konsumentów nakazanego w prawa unijnym. (...) była więc sama decyzja ustawodawcy o wprowadzeniu do ustawy określonego rozwiązania, ale już sama wykładnia ustawy zawierającej to rozwiązanie nie może być znowu bezkrytycznie „prokonsumencka”, tylko dlatego, że taki był cel ustawy, jeżeli przy jej zastosowaniu dochodzi do naruszenia zasady pewności prawa (art. 2 Konstytucji RP). Od strony logicznej prowadziłoby do poważnego w konsekwencjach błędu logicznego (tzw. „błędne koło”). Należy więc również odrzucić wykładnię funkcjonalną (celowościową). Rozwiązanie ustawowe, nawet zaplanowane jako korzystne dla konsumentów, powinno mieć wyraźnie zarysowane granice, o ile dotyka drugiej strony kontraktu. Nie powinno się prowadzić wykładni ustawy w określonym kierunku tylko dlatego, że kredytodawcom przypisuje się „przewagę ekonomiczną i instytucjonalną” nad przeciętnym konsumentem, co samo w sobie jest etykietą daleką od bezstronności wymaganej przez sądy: instytucje pożyczkowe z natury muszą być odpowiednio duże, aby przetrwać na rynku, stąd przypisywanie im na podstawie zwykłych cech „przewagi” jest co najwyżej instrumentalnie użytą tautologią.

Prawo unijne wyraźnie zmierza do zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa ekonomicznego, m.in. poprzez określenie minimalnych wolumenów zasobów kapitałowych w instytucjach kredytowych i firmach inwestycyjnych (por. rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr (...) z dnia 26 czerwca 2013 r. w sprawie wymogów ostrożnościowych dla instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych, zmieniające rozporządzenie (UE) nr (...)). W preambule tego rozporządzenia akcentuje się m.in. konieczność opracowania i walidacji systemów zarządzania oraz pomiaru ryzyka kredytowego. Skuteczny pomiar ryzyka ekspozycji kredytowych wymaga jednak jasnych i stabilnych ram prawnych, również na poziomie krajowym. Przepisy krajowe, które wprowadzają nieprecyzyjne lub niestabilne terminy umożliwiające zakwestionowanie przychodów z tytułu ekspozycji kredytowych, mogą negatywnie wpływać na efektywność systemów zarządzania ryzykiem wdrażanych zgodnie z rozporządzeniem (...).

Wielkość instytucji kredytowej nie stanowi podstawy do bezzasadnego pozbawiania go fundamentów pewności stosowania prawa, choć – jak to często bywa z argumentami populistycznymi – zyskuje szeroką popularność i przedostaje się do obiegu orzeczniczego. Istnienie „znaczącej nierównowagi ze szkodą dla konsumenta” może mieć znaczenie tylko przy ocenie nieuczciwego charakteru warunku umownego, a więc nie w sytuacji rozpoznawanej w niniejszej sprawie. Podnoszona przez powoda kwestia nienegocjowania teksu umowy też jest zupełnie pozbawiona znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy.

Zdaniem Sądu przepis art. 45 ust. 5 u.k.k. jako „oręż” skierowany przeciwko kredytodawcy powinien być tak interpretowany, aby po zawarciu umowy kredytowej z góry można było uchwycić wyraźny początek biegu przewidzianego w nim terminu, tak aby stosowalność tej sankcji nie była w praktyce sporna i to w każdym z możliwych scenariuszy.

Sankcja ustanowiona prawem dotykająca adresata (kredytodawcę) winna być sformułowana w sposób jednoznaczny i nie podlega wykładni rozszerzającej na jego niekorzyść. Regulacja prawna pozbawiająca kredytodawcę wynagrodzenia (oprocentowanie pieniądza) przysługującego mu naturalnie z zawieranych umów kredytu z konsumentami jest właśnie takim wyjątkiem. Oznacza to, że w danym przypadku – wobec użycia przez ustawodawcę niejasnego (zbyt szerokiego zakresowo) sformułowania („wykonanie umowy”) i samej istoty konstrukcji sankcji prawnej (wymagającej wyraźnych granic stosowalności) – należy odwołać się do wykładni zwężającej. Nie każde bowiem działanie stanowiące przejaw wykonywania umowy kredytowej jest istotne z punktu widzenia skorzystania przez konsumenta z uprawnienia przewidzianego w przepisie art. 45 ust. 1 u.k.k. Wykonywanie umowy przez samego konsumenta jest jego osobistym obowiązkiem i nie ma logicznego uzasadnienia, aby jeden (wybrany z wielu) termin (np. data ostatniego chronologicznie termin spłaty rat) otwierał roczny termin na złożenie oświadczenia kierowanego do kredytodawcy o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego, a inne – nie. Co istotne, terminy spłat kredytu w trakcie obowiązywania umowy kredytowej mogą ulec zawieszeniu i zmianie (przesunięciu), np. w wyniku restrukturyzacji, ulg (moratoriów) ustawowych itd. Jest ich wiele i nie są pewnym wskaźnikiem początku i końca ryzyka zaistnienia sankcji kredytu darmowego. Natomiast zdarzeniem pewnym i niezmiennym w czasie, a także wykonaniem głównego zobowiązania (należącym do essentialiae negotii) kredytodawcy jest wypłata kredytu na rzecz konsumenta i ten moment należy zdaniem Sądu traktować jako początek biegu rocznego terminu na złożenie przez konsumenta oświadczenia z art. 45 ust. 1 u.k.k. (termin liczony a termpore facti).

Należy też zwrócić uwagę, że przepis art. 45 u.k.k. zakłada, że brakami umowy uzasadniającym skorzystanie z przewidzianej w nim sankcji jest m.in. niezawarcie w umowie kredytowej terminów spłat kredytu (art. 30 ust. 1 pkt 8 u.k.k.), jak też terminów wypłaty kredytu (art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k.). W pierwszym przypadku nie ma więc umownych terminów wykonania zobowiązań obciążających kredytobiorcę (zastępuje to ustawowy obowiązek zwrotu kredytu w terminach przewidzianych w art. 45 ust. 3 u.k.k.), natomiast w drugim przypadku – omawiana sankcja może znaleźć zastosowanie tylko wówczas, gdy faktycznie wypłata kredytu w ogóle nastąpi (w przeciwnym razie sankcja jest „pusta”, bo nie ma czego zwracać). Charakterystyczne jest to, że ustawodawca także nie formułuje jasno początkowego terminu zwrotu kredytu w ustępie 3 art. 45 u.k.k., choć w tym przypadku należy te terminy liczyć od daty faktycznej wypłaty kredytu (przy założeniu uprzedniego skutecznego skorzystania z sankcji kredytu darmowego). Do momentu upływu odpowiednio 5 i 10 lat nie da się przypisać konsumentowi naruszenia obowiązku terminowych spłat kredytu (bo ich nie oznaczono w umowie), a w przypadku jednoczesnego niezawarcia w umowie terminu wypłaty kredytu punktem oparcia jest tylko moment faktycznej wypłaty kredytu. W takiej sytuacji jedynym zdarzeniem, które po zawarciu umowy z takimi wadami można uznać za jej „wykonanie” jest faktyczna wypłata kredytu, bo dopiero po skorzystaniu z oświadczenia w trybie art. 45 u.k.k. aktywuje się jeden z terminów przewidzianych w ustępie 3 tego artykułu (wcześniej tych terminów po prostu nie ma, sytuują się co najwyżej jako przyszły skutek skorzystania z omawianej sankcji). Co istotne, gdyby dla omawianych tu wad umowy termin prekluzyjny z art. 45 ust. 5 u.k.k. liczyć od upływu – odpowiednio – 5 i 10 lat, byłoby to nieuzasadnione, gdyż opisany w ustępie 3 tego artykułu „zwrot kredytu” nie jest tożsamy z wykonaniem umowy, bo właśnie o to chodzi, że umowa takiego obowiązku nie przewidywała. Ów obowiązek „zwrotu kredytu” jest odrębnym obowiązkiem ustawowym nałożonym na konsumenta. Art. 45 ust. 3 u.k.k. nie jest tzw. przepisem dyspozycyjnym w rozumieniu tradycyjnie przyjmowanym w prawoznawstwie, bo ma zastosowanie tylko w określonej sytuacji: jako wynik skutecznego oświadczenia konsumenta z art. 45 ust. 1 u.k.k. Co ważne, ustawowy obowiązek „zwrotu kredytu” może aktywować się nawet wówczas, gdyby okazało się, że sama umowa kredytu – z uwagi na tak istotne wady – zostałaby uznana przez sąd za bezwzględnie nieważną. Sankcja kredytu darmowego abstrahuje bowiem wyraźnie od kwestii ważności samej umowy. Nawet jeżeli umowa okaże się bezwzględnie nieważna, konsument uzyskuje korzyść polegającą na kilkuletnim ustawowym odroczeniu spłaty otrzymanego bez podstawy prawnej świadczenia pieniężnego (jest to wyraźna odmienność względem zasad ogólnych – art. 497 w zw. z art. 496 k.c.).

Powyższa analiza wskazuje, że to moment wypłaty kredytu (niezależnie nawet od tego, czy termin wpłaty kredytu został zawarty w umowie) jest kluczową determinantą możliwości skorzystania przez konsumenta z sankcji kredytu darmowego. Jest to zdarzenie otwierające termin prekluzyjny w sposób jednolity i efektywnie stosowalny dla wszystkich możliwych scenariuszy wad umowy. Od tego momentu kredytodawca „naraża się” na sankcję kredytu darmowego, jest to moment łatwo uchwytny, niezmienny (data kalendarzowa wypłaty środków pieniężnych), a nawet niezależny od uwidocznienia terminu wypłaty kredytu w umowie kredytowej.

Wszystkie powyższe uwagi prowadzą Sąd do wniosku, że terminem początkowym biegu terminu z art. 45 ust. 5 u.k.k. jest faktyczna data wypłaty kredytu (względnie – data ostatniej transzy wypłat kredytu). Tak rozumiany termin roczny zapewnia konsumentowi wystarczający czas na dokonanie dogłębnej analizy zawartości umowy. Zdaniem sądu przez 365 dni od daty wypłaty kredytu konsument jest w stanie bez trudu dostrzec ewentualne braki w umowie. Przeciętną umowę kredytową bez trudu można przeczytać w jeden dzień, ustawę o kredycie konsumenckim, w kolejny dzień lub – w pesymistycznym wariancie – kilka dni, ale już z pewnością nie kwartał lub półrocze. Konsument nie może na serio twierdzić, że przez ponad 300 dni od daty wypłaty kredytu nie może zrozumieć problematyki wad umowy kredytowej, a jest to możliwe w tym terminie, ale liczonym od innego – późniejszego momentu – np. po przypadkowym uzyskaniu przez konsumenta wiedzy ze źródeł zewnętrznych. Przyjęta tu wykładnia ustawy nie narusza w jakikolwiek sposób słusznych praw konsumenta.

Dodatkowo należy omówić kwestię tzw. kredytów (ekspozycji) nieobsługiwanych (w rozumieniu art. 47a ust. 3 w zw. z art. 178 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr (...) z dnia 26 czerwca 2013 r. w sprawie wymogów ostrożnościowych dla instytucji kredytowych oraz zmieniające Rozporządzenie (UE) nr (...)), do których można zaliczać także umowy kredytowe, które nie zostały jeszcze skutecznie wypowiedziane. Generalnie chodzi o umowy, które trwale nie są wykonywane przez kredytobiorców. Zupełnie bezzasadnym byłoby liczenie początku terminu z art. 45 ust. 5 u.k.k. od np. ostatniej terminowej spłaty umówionej raty, w sytuacji dalszego zaprzestania spłat przez kredytobiorcę – w takim przypadku otwarcie biegu terminu prekluzyjnego byłoby uzależnione od wyłącznie od zachowania (i to bezprawnego) jednej ze stron umowy. Wątpliwości interpretacyjne na tle początku biegu terminów prekluzyjnych nie mogą prowadzić do uznania ich za zależne od woli jednej ze stron, bo byłby to w istocie termin czysto potestatywny, sprzeczny z regułami demokratycznego państwa prawa. Np. dla kredytu udzielonego na 10 lat, stan niepewności kredytodawcy co do możliwości uzyskania odsetek kapitałowych mógłby więc trwać nawet 11 lat od daty udzielenia kredytu, co jest wnioskiem zupełnie nieracjonalnym. Kredytobiorcy mogliby nawet celowo przesuwać początek biegu tego terminu poprzez zapłatę niepełnej ostatniej raty kredytu (np. spłata o 10 złotych niższa), co skutkowałoby przedłużeniem ostatecznego rozliczenia stron: kredytodawca winien zastosować procedurę z art. 75c Prawa bankowego i ostatecznie „wykonywanie” umowy przedłużyłoby się o co najmniej kilka tygodni. Mogą też zdarzyć się sytuacje, gdy konsument w ogóle nie wykonuje żadnego ze swoich zobowiązań (czyli: całkowicie nie wykonuje umowy) – czy należałoby czekać aż do upływu terminu zapłaty ostatniej przewidzianej harmonogramem raty spłaty, aby termin z art. 45 ust. 5 u.k.k. rozpoczął bieg, czy też terminem początkowym będzie upływ terminu wypowiedzenia umowy – choć przecież wypowiedzenie umowy przez kredytodawcę trudno logicznie zakwalifikować jako „wykonywanie umowy”, skoro wynika ono z niewykonania umowy przez drugą stronę (kredytobiorcę) i stanowi w istocie wyraz niepowodzenia kontraktu? W zasadzie w takiej sytuacji końcowym momentem „wykonania” umowy powinno być skuteczne zakończenie egzekucji przez komornika sądowego (ściągającego dług kredytobiorcy), ale mogą przecież zdarzyć się sytuacje egzekucji nieskutecznej. W takim przypadku termin z art. 45 ust. 5 u.k.k. „wędrowałoby” na linii czasu dość swobodnie i właściwie bez żadnych ograniczeń. Ponownie należy więc podkreślić, że użyte w tym przepisie pojęcie jest niejednoznaczne i nie nadaje się do stosowania przy wykładni literalnej (językowej).

Omawiając, jedynie z ostrożności, kwestię wymienionych w oświadczeniu konsumenta braków umowy należy zacząć od tego, co może podlegać oprocentowaniu w przypadku umów pożyczek i kredytów nie jest regulowana prawem unijnym. W polskim prawie zobowiązań obowiązuje zasada swobody umów (art. 353 1 k.c.), a zakazy związane z dopuszczalnością pobierania odsetek są wyraźne ( expressis verbis) i dość wąskie zakresowo (np. art. 482 § 1 k.c.). Nie podlegają interpretacji rozszerzającej lub celowościowej. Ograniczenia ustawowe dotyczą tylko samej wysokości odsetek (art. 359 i 481 k.c.).

Wg ogólnie dostępnych źródeł informacji w żadnym w państw Unii Europejskiej nie obowiązuje zakaz kapitalizacji kosztów udzielenia kredytów. Gdyby tak było, to rynek kredytów konsumenckich załamałby się, bo z reguły konsumenci nie posiadają własnych środków na pokrycie np. prowizji, natomiast wprowadzenie ( de facto lub de iure) obowiązku udzielania z góry darmowych (nieoprocentowanych) kredytów konsumentom na pokrycie kosztów ich udzielenia byłoby sprzeczne z fundamentami założeń gospodarek kapitalistycznych państw zachodnich.

Oficjalny (całkowity) zakaz naliczania odsetek obowiązuje m.in. w Iranie i Arabii Saudyjskiej, a wynika z ribā (ربا), czyli islamskiego (koranicznego) zakazu lichwy, przy czym – wydaje się, że – przenoszenie tych koncepcji (choćby częściowo) na grunt ustawodawstwa państw europejskich jest nieuzasadnione, bo nie obserwuje się jak dotąd wpływów islamskich na ustawodawstwa europejskie. W państwach Zachodu walka ze zjawiskiem lichwy następuje poprzez limitację wysokości odsetek, a nie zakaz ich naliczania (z wyjątkiem wskazanym wyżej). Zresztą, co dość oczywiste, trudno wyobrazić sobie efektywność przepisów nakazujących przedsiębiorcom udzielanie konsumentom z góry częściowo darmowych kredytów. Efekt byłby dokładnie taki sam jak wypracowane od wieków sposoby obchodzenia ribā w państwach islamskich.

Kredytowanie kosztów udzielenia kredytu jest więc zdaniem Sądu praktyką legalną, co logicznie oznacza, że mogą one także podlegać oprocentowaniu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 czerwca 2023 r. I CSK 4175/22). Z powyższego wynika, że zawarty w pozwie zarzut błędnego wskazania (...) w umowie pożyczki, oprocentowania kredytowanych kosztów udzielenia kredytu oraz oznaczenia całkowitej kwoty do zapłaty – są chybione. Oczywiście – w niniejszej sprawie nie przeprowadzono dowodu z opinii biegłego w celu weryfikacji poprawności wyliczenia (...), bo jest to zbędne skoro – jak będzie wynikać z dalszych rozważań – przeciętny konsument potrafi zweryfikować to we własnym zakresie.

W umowie wskazano wszystkie założenia do obliczenia (...) (por. § 4 umowy). Wymienione w umowie założenia przedstawione umowie kredytu nie pomijają żadnego założenia wymienionego w załączniku numer 4 do ustawy o kredycie konsumenckim (por. pkt 3 ppk 1-3). Umowa nie miała cech nietypowych, wymagających przyjmowania dodatkowych założeń (pkt 4 w/w załącznika do tej ustawy), a same wzory matematyczne stanowią sposób obliczenia (...), a nie założenie do obliczeń. Nie ma więc obowiązku przedstawiania w umowie wzoru matematycznego do obliczenia (...). Należy zauważyć, że już na pierwszej stronie umowy kredytu (§ 1 ust. 1 pkt 3) wyraźnie i jednoznacznie oraz prostym językiem wytłumaczono konsumentowi, że koszty udzielenia pożyczki są kredytowane, a więc – co jest oczywiste – wliczone do sumy podlegającej oprocentowaniu. Prościej – przy zachowaniu niezbędnej zwięzłości – nie da się tego ująć. Jasnym jest, że konsument zawierając umowę został w tym zakresie należycie poinformowany.

Sam wzór matematyczny do wyliczenia (...) oraz założenia czysto matematyczne (np. stosowanie systemu dziesiętnego, podstawowych zasad obliczeń arytmetycznych liczb wymiernych, próg precyzji wyniku) nie są „założeniami”, tylko ramami „narzędziowymi”, które nie muszą być wymieniane w umowie kredytu konsumenckiego. Są to z góry przyjęte schematy obliczeń arytmetycznych, a istotą zmienności (...) są te czynniki, które są zmienne (indywidualnie, np. okres kredytowania, kwota udzielonego kredytu itd.). Nie ma więc obowiązku przedstawiania w umowie wzoru matematycznego do obliczenia (...) ani wymienionych w załączniku do ustawy „założeń” czysto matematycznych. Równie dobrze można by w ogóle wymagać, aby w umowie wskazywano zamiar obliczania (...) przy użyciu określonego systemu liczbowego (dziesiętnego, binarnego) oraz aksjomatów matematycznych (np. aksjomatyka liczb wymiernych lub inne systemy). W przedstawieniu w umowie danych parametrycznych do obliczeń (...) można posłużyć się odwołaniem do innego fragmentu umowy, o ile jest czytelne, a tak jest w niniejszym przypadku (dane parametryczne są zawarte w tej samej jednostce redakcyjnej – § 4, a pozostałe – są też bez trudu dostępne – oprocentowanie w dacie zawarcia umowy (§ 2). Data wypłaty środków była zależna od dyspozycji kredytobiorcy, a więc dacie udzielenia tej dyspozycji klient musiał wiedzieć jaka jest data dzienna tego zdarzenia.

(...) uznaje (C-677/23, pkt 59), że po podaniu wszystkich założeń konsument będzie potrafił sprawdzić poprawność (...), przez co przypisuje konsumentowi (w chwili zawierania umowy) umiejętności obliczeniowe z zakresu matematyki finansowej. Wpływa to na nowy normatywny kształt pojęcia „przeciętnego konsumenta” – aktualnie jest to osoba biegła w obliczeniach na poziomie matematyki wyższej.

W niniejszej powód nie przedstawił żadnych dowodów, że w ogóle nie zainteresował się kwestią poprawności (...) przy zawieraniu umowy pożyczki. Nie było więc potrzeby i celu przesłuchiwania strony powodowej z urzędu, czy osobiście posiada wiedzę pozwalającą na obliczenia na poziomie matematyki finansowej.

Należy przypomnieć, że wskaźnik (...) ma charakter analityczny (wtórny), tj. nie rodzi bezpośrednio żadnych zobowiązań konsumenta, jego jedyną funkcją jest zbiorcze (w jednym parametrze) opisanie „ceny” usługi finansowej na potrzeby porównań z ofertami konkurencji. Jeżeli nawet ten wskaźnik byłby błędny (np. na skutek abuzywności niektórych kosztów kredytu/pożyczki), to finalnie ulega po prostu zmianie, jako konsekwencja eliminacji niektórych postanowień umowy. Innymi słowy – nawet w takich wypadkach – jego zmiany „podążają” za zmianą (redukcją) zakresu zobowiązania konsumenta, nie stanowi to więc podstawy do uznania skuteczności sankcji kredytu darmowego (por. pkt 1 wyroku (...) z 13 lutego 2025 r., C-473/23).

Redagowanie wzorców umów o kredyt konsumencki z użyciem wewnętrznych odwołań nie jest niedopuszczalne, o ile odwołania te są jednoznaczne, a tak jest w tym przypadku, także w odniesieniu do sposobu przedstawienia założeń parametrycznych do obliczeń (...). Wewnętrzne odwołania – wbrew pojawiającym się coraz częściej poglądom – o ile są poprawne, służą zmniejszeniu objętości teksu umowy i jako takie są korzystne dla konsumentów.

Określenie zasad zmian oprocentowania (§ 2 umowy) jest poprawne, przejrzyste i niewadliwe, zawiera odwołanie do powszechnie stosowanego, obiektywnego (niezależnego od rzeczywistego wpływu stron) wskaźnika makroekonomicznego, wskazuje na bezpośrednie powiązanie oprocentowania z tym wskaźnikiem, a więc bank nie ma tu żadnej dowolności. Nie naruszono więc art. 30 ust. 1 pkt 6 u.k.k. Zarzut „zaniżenia” stopy oprocentowania – co wynika z omówionej już kwestii dopuszczalności oprocentowania skredytowanych kosztów – chybiony. To samo dotyczy twierdzeń dotyczący stop dziennej odsetek od zadłużenia przeterminowanego. Twierdzenie, że nie widomo, od jakiej sumy są naliczane odsetki kapitałowe jest chybione: w umowie – o czym już rozważano – wskazano wyraźnie, że koszty udzielenia kredytu są kredytowane.

Sąd analizował zarzuty dotyczące braków w umowie tylko z ostrożności i jednocześnie w granicach przedstawionych w pozwie, o ile były one wcześniej wymienione wyraźnie w oświadczeniu konsumenta (art. 321 k.p.c.). Późniejsze uzupełnianie przez powoda zarzutów o dalszy katalog rzekomych braków umowy – nie zawartych w oświadczeniu – jest bezskuteczne. Odmienny pogląd oznaczałby, że konsument ma nie ograniczone żadnym terminem prawo do nadawania swojemu pierwotnemu oświadczeniu dowolnych nowych treści, również w czasie procesu z przedsiębiorcą – np. w zależności od rozwoju linii orzeczniczej. Sąd ma świadomość, że pełnomocnictwo procesowe udzielone przez powda ponadto uprawniało pełnomocnika do składania oświadczeń w trybie art. 45 u.k.k., ale dane pismo procesowe (k. 95-139) nie jest oświadczeniem materialnoprawnym w rozumieniu tego przepisu, gdyż nie zawiera odpowiedniej treści i nie zostało przekazane odpowiedniemu adresatowi (pełnomocnik procesowy banku, a nie bank). Ponadto – co oczywiste – jest także spóźnione przy przyjętej przez sąd interpretacji art. 45 ust. 5 u.k.k. Nadawanie pismom procesowym skutków materialnoprawnych nie ma podstaw w ustawie procesowej – służą one wyłącznie obsłudze postępowania i pełnią wyłącznie taką tylko funkcję, niezależnie od ich zawartości merytorycznej. Jeżeli profesjonalny pełnomocnik ma uprawnienia materianoprawne, powinien składać oświadczenia materianoprawne w odpowiednim trybie (poza procesem). Przedstawiony tu pogląd prawny Sądu ma też znaczenia dla jednoznacznego odtworzenia zakresu res iudicata (na wypadek powtórnego procesu konsumenta motywowanego kolejnymi oświadczeniami materialnoprawnymi).

Mając powyższe na uwadze orzeczono jak w sentencji na mocy art. art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim a contrario w zw. z art. 405 k.c. i art. 410 k.c. (punkt I. sentencji). Pozwany nie jest bezpodstawnie wzbogacony ani nie posiada kosztem powódki nienależnego świadczenia.

W niniejszym procesie Sąd nie badał ewentualnej abuzywności postanowień umowy, gdyż są to kwestie nieistotne dla stosowania art. 45 u.k.k. Gdyby teoretycznie założyć, że jakiś istniejący fragment umowy jest abuzywny, to ulega wyeliminowaniu ( de facto: znika i przestaje być elementem jej treści), co ma stanowić przejaw ochrony konsumenta. Wewnętrznie sprzecznym byłaby konkluzja, że po zastosowaniu mechanizmu abuzywności powstały na skutek tegoż brak w umowie jest jednym z braków skutkujących sankcją z art. 45 u.k.k. Innymi słowy, sankcja kredytu darmowego nie ziszcza się, gdy określony fragment umowy jest uznany za abuzywny – są to kwestie, które się po prostu się nie krzyżują i nie wpływają na siebie. Skutek zastosowania abuzywności jest taki, że umowa w określonym temacie jest doprowadzona do stanu korzystnego dla konsumenta i zgodnego z prawem (tj. ogranicza zakres zobowiązania konsumenta lub uprawnień przedsiębiorcy), a więc nie może to jednocześnie oznaczać, że tym samym narusza prawa konsumenta, bo czegoś nie zawiera (wewnętrzna sprzeczność).

Koszty

O kosztach procesu orzeczono na mocy art. 98 k.p.c. Na zasądzone od przegrywającego proces powoda koszty składa się: opłata za czynności radcy prawnego w stawce minimalnej (3.600 zł, 2 pkt 5 rozp. MS z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radcy prawnego, ze zm.) oraz opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł) – punkt II. sentencji.

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Joanna Jachurska
Podmiot udostępniający informację: Sąd Rejonowy w Gdyni
Osoba, która wytworzyła informację:  sędzia Tadeusz Kotuk
Data wytworzenia informacji: